Na temat

Pracuj nad wystąpieniem, jak nad … filmem

Jakiś czas temu przeczytałem książkę „Kreatywność S.A.” (historia firmy Pixar) i zrozumiałem jeszcze bardziej, jak bardzo skomplikowany jest mechanizm powstawania filmu animowanego, nawet tworzonego komputerowo. I jak istotne dla powodzenie całości jest dobre przygotowanie fabuły, a potem ciężka praca nad scenariuszem, animacja, dopieszczanie. Co ciekawe, to często tytuł, ten który znamy już z kina, rodzi się na końcu.

Przygotowywałem się do kolejnego wystąpienia publicznego. Zależało mi, aby wyszło dobrze. Szczególnie. A, że trochę już ich za mną, to coraz bardziej zależy mi na tym, aby to kolejne nie było gorsze. A łatwo to może się zdarzyć, gdy uznasz, że mistrzem jesteś już.

Po wszystkim, gdy już wiedziałem, że poszło dobrze, to stwierdziłem, że warto zrobić podsumowanie tego co moim zdaniem pomaga i dlaczego może to przypominać pracę nad filmem.

Fabuła

To podstawa. Ważne aby zdefiniować to co chcesz, aby ludzie zapamiętali. I nie bój się tego powiedzieć wprost. Po prostu zaprogramuj ich na to co powinni usłyszeć. Zaraz na samym początku wystąpienia. Przecież, gdy idziesz na film/ do teatru to też wiesz jakie będzie przesłanie. I zakończ tym samym. Aby programowanie tej pętli się powiodło.

Scenariusz

Zobacz ile masz czasu, a potem swoją opowieść rozbij na klasyczne części: wstęp/ środek/ zakończenie. Na każdy element użyj tyle czasu ile uważasz. To Ty piszesz scenariusz.

Do każdego przekazu użyj obrazu, ktory podkreśli — pamiętaj to nie obraz jest podstawą. On ma ułatwić zapamiętanie tego co chcesz powiedziec.

Możesz też dać sam tekst, ale pamiętaj aby unikać „najazdu mrówek” — używaj równoważników zdań.

A kiedy masz wątpliwości to zapytaj kogoś, poradź się — to nic złego. Ja tak robię.

I upewnij się, że to co chcesz przekazać będzie 3 razy Z, czyli zostanie zauważone, zrozumiane i zapamiętane. Bo nie ma nic gorszego niż usłyszeć potem „no fajnie mówił, tylko … nie pamiętam już o czym”.

Wizualizacja

Nie ważne czy używasz Power Point czy Prezzi, czy czegoś innego do stworzenia wizualizacji. Najważniejsze abyś wiedział do kogo będziesz mówił i czy to co napiszesz, narysujesz lub pokażesz tym narzędziem, przemówi do nich. Pamiętaj tylko, abyś wykorzystał możliwości narzędzia, ale nie przesadził np. z animacją czy też przejściami slajdów. Żeby nie wyszedł ci „film kategorii C”, gdzie te wszystkie „fajerwerki” maskują słabość fabuły.

Akcent

Wybranym momentom w swojej prezentacji nadaj akcent. Poprzez odpowiednią wizualizację/ animację/ zmianę głosu. Ruch sceniczny, gest, przedmiot. Ale pamiętaj to ma podkreślać lub wywołać emocje, których oczekujesz od słuchających a nie rozpraszać.

Czas

To bardzo ważne. Dobra współpraca z czasem. Bo pamiętaj, że on zawsze biegnie w swoim tempie, to Ty musisz się z nim zgrać. To czyni Cię mistrzem. Nie za długo, nie za krótko. Po prostu dokładnie w przydzielony Ci czas. Znaczy to po prostu, że jesteś z czasem na ty.

Próba generalna

Czy Ci się podoba, czy też nie to raz przynajmniej musisz zrobić pełne przedstawienie. Minimum raz. Najlepiej dwa. A właściwie tyle ile potrzebujesz. Aby być pewien, że wszystkie akcenty są na swoim miejscu, a czas jest twoim sprzymierzeńcem.

Trening tancerza

Wiesz jak trenują tancerze przed zawodami? Ja kiedyś przed zawodami zobaczyłem dziwny trening mojej córki. Nie wykonywała pełnych ruchów, tylko jakby ich karykaturę. Okazało się, że w ten sposób powtarza sekwencje. Kolejność.

Ty też tak możesz. Po prostu potwórz główne kwestie. Sekwencje, gesty, podsumowania.

Sufler

Może się zdarzyć, że czegoś zapomniesz, wtedy warto mieć „suflera”. Raczej nie będzie to ktoś taki, jak prawdziwy sufler w teatrze. Dlatego musisz pomóc sobie inaczej. Może zastosować metodę karteczek, z których był znany np. Jan Paweł II. Notował sobie na małych, mieszących się w dłoni, kartkach najważniejsze punkty swojego przemówienia w odpowiedniej kolejności. To pozwalało mu nie zapomnieć o rzeczach istotnych.

Ty możesz skorzystać też z mojej metody, o której pisałem w „Ogarnianie czasu podczas wystąpienia”.

Dopieszczenie

Mówią, że przynajmniej na tydzień przed już nic nie powinno się zmieniać w prezentacji. I pewnie mają racją. Ale jeżeli czujesz, że dasz radę, to możesz. Jeżeli nie rozwalasz komuś materiałów — to możesz. Jeśli czujesz, że ta zmiana jest istotna, to możesz.

Pamiętaj tylko, że jeśli nie masz tego przećwiczonego to nie ryzykuj. I wtedy lepiej trenuj to co masz.

Czerpanie z innych

Jeżeli ktoś był przed Tobą i pasuje Ci coś od niego do swojej prezentacji to użyj. To ma dwie zalety. Pokazujesz, że słuchasz innych a nie tylko… gadasz :) Po drugie pokaże to Twoją profesjonalność, bo potrafisz użyć tego co powiedział ktoś inny do oznaczenie go w twojej prezentacji.

Grande finale

Ktoś kiedyś powiedział, że „mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy a nie jak zaczyna” i to właściwie powinno być dla Ciebie wskazówką, a nawet latarnią w tej podróży przez ocean twego wystąpienia. Początek możesz mieć różny. Trema złapie za gardło, Nieśmiałość podstawi nogę. Jeszcze w powietrzu będzie czuć emocje po przednim mówcy. Tak więc, gdy piszesz swój scenariusz, robisz wizualizację, stawiasz akcenty, to pamiętaj aby najlepsze zostawić na końcu i nie koniecznie musi to być „dziękuję Państwu za uwagę”.

Be Sociable, Share!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *