Orange ostatnio mocno głosi, że internet jest “tutaj” i że “każdy ma prawo do internetu”. Niestety “tutaj” gdzie jestem (a jestem nad Bałtykiem :-) i chciałbym “mieć prawo”, z jakością dostępu do internetu z wykorzystaniem Orange’a nie jest tak pomarańczowo ;-) A szkoda, bo akurat “tutaj” chciałbym popracować trochę kreatywnie. Niestety potrzebuję do tego, aby praca przebiegała dobrze i pozostały po niej ślady: notebooka (jest, działa poprawnie) i dostępu do Internetu (jest, działa jak w orange’u:-) Żeby się nie okazało, że staną się “ofiarami sukcesu”, jak swego czasu Era ze swoim Blue Connect. Było mocne wejście reklamowe i … brak sprzętu. Wtedy wygrał na tym m.in. Orange, bo sprzedawał “Blue Connect w … Orangu i lepszy” – jak sprytnie reklamowali to handlowcy w rozmowach z klientami.
Coś im (znaczy się Orange’owi) niestety ostatnio nie wychodzi. Od jakiegoś czasu czuje się (to zresztą nie tylko moja opinia), że np. smsy dla nich chyba obsługuje poczta polska :-), dochodzą po kilku godzinach, a co do reszty to chyba też zdecydowali się na jakiś tani outsourcing. Zasięg dla połączeń telefonicznych taki sobie, żeby nie powiedzieć, że “żenua” ;-) Jestem to w stanie udowodnić i to w dużych miastach :-)
Z tego co zresztą widzę to ostatnio operatorzy skupili się przede wszystkim na “wodotryskach” i jak najlepszej prezentacji ich klientom. Tu brawa dla Plusa za wykreowanie “potrzeby konsumenta” i wprowadzenie sposobu świadczenia usługi, który wprost nie da się porównać z ofertą konkurencji,
czyli “umowy minutowej”. Jak się człowiek bardziej przyjrzy tej propozycji, to wychodzi prawie na to samo co u innych. Ale już Żywiec nauczył nas, że “prawie robi wielką różnicę”. W każdym razie zaskoczyła mnie pozytywnie ta reklama. Już się obawiałem, że twórcy “plusowych” reklam oraz “mumiacy” już się kończą. Jednak się okazało, że coś ich “natycha” :-) i dają radę.
Z drugiej strony Plus trochę dał ciała wprowadzając usługę muzodajnia. Usługa nawet wygląda ok, ale ta nazwa! Że co? Że dajnia? I ta reklama :-( Z lalkami ze skarpety i pudełek. I teksty jak dla … nie wiem kogo. Załamka.
W oko wpadała mi też reklama Play z małpą masującą stopy człowieka. Samo w sobie absurdalne, ale zgodne z hasłem, “że teraz już mnie nic nie zaskoczy”. Play bardzo chciał zaskoczyć rynek od początku. Czy mu się to udało? Chyba średnio.
“Tak to chyba w Erze” – czy coś w tym stylu (pamięć już nie ta – pewnie trzeba zmienić na nowszy model, z lepszym czasem dostępu ;-) to był swego czasu hit reklamowy. Od tego czasu nic się u nich nie dzieje mocnego z powodu zawirowań właścicielskich. Era ostatnio podłączyła się pod “You can dance” i … to by było na tyle. Z ciekawostek, które Era promuje to “komórka i stacjonarny w jednym” – to chyba ma szansę na powodzenie. Zresztą to ciekawy pomysł na przejęcie klientów od tzw. operatorów kablowych.
I to by było na tyle marudzenia :-)
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.