Oglądałem 18 maja debatę toczącą się w Gdańsku na temat stoczni. Jestem załamany. Pamiętam czasy, gdy rodziła się Solidarność. I uważam, że czas tego związku minął. Powinien on przejść do historii, żeby nie stoczyć się bardziej.
Kiedy widzę Panów związkowców z Solidarnosci to widzę pracowników “firmy”. Firmy, która jednak nie wnosi żadnej wartości. Niczego nie produkuje. Jest pasożytem żerującym na organizmie firmy-matki. Związkowcy pobierają wynagrodzenie za pracę, której nie można oceniać. Nie można ich wywalić za obijanie się. Nie można, bo się obruszą, że to atak polityczny.
Gdy widziałem ich durne zachowanie w stoczni to byłem załamany. Nie dość, że zachowali się jak chamy. Zostali zaproszeni na spotkanie a potem olali gospodarza i jeszcze mieli pretensje, że nie przyszedł do nich. Do tego puszczanie jakiś piosenek w trakcie wywiadu. Głupie uśmiechy. Brak argumentów.
Stoczniowcy proszę Was wywieźcie ich na taczkach. Wybierzcie ludzi mądrych, nie zadymiarzy.
A Solidarności pozwólmy godnie odejść w sławie. Niech nie szargają jej imienia. Są świętości, których szargać nie należy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres URL dla TrackBacków
Maj 24th, 2009 at 21:33
Zgadzam sie, ale jest jedna dobra strona, po tym co przeczytałam. Ja nie pamietam jak powstawala Solidarnośc :)