Modelem byłem

Posted on Posted in Męskie ego

Kolega zadzwonił. Rzucił, że mają taki pomysł, żeby w kolejnym numerze ich miesięcznika wstawić … naturszczyków. Takich to co mają jakieś hobby, fisia, świra na punkcie czegoś. I co się dzieje wtedy u mnie? Normalnie adrenalina ponad normę, budzi się ego na maxa. Z początku jedzie zaprzeczenie. Eee, no co Ty? Jaja sobie robisz? Że ja za modela? Niezły numer.
Ale na drugim planie dzieje się. Zaczyna się akcja przymiarka. A może by tak spróbować? To fajne doświadczenie chyba. Może nie będzie całkiem źle, przecież fotograf zawodowy a do tego w razie czego photoshop. Jednak obawa wygrała i rzuciłem, że raczej się nie nadaję, ale jak by co to mogę kogoś polecić.

Jeszcze chwilę krew buzowała, ale wskaźnik emocji już leciał w dół. Pomału, ale konsekwentnie, kiedy znienacka na ekranie monitora mail od Pani Agnieszki. Pisze, że słyszała, że zrezygnowałem, że szkoda i w ogóle. No i wskaźnik (emocji) w górę. Ego skacze, skromność wciśnięta do kąta. Kurna, czemu nie. Jest okazja. No dobra, odpisuję, że może spróbuję a oni ocenią.

Umawiamy się na termin. Tego dnia wjeżdżam do roboty w gajerze. Dopracowuję parę detali, żeby look był ok ;). I czekam. Ogólnie ciężki dzień. Od rana nasiadówy na Ocean Eleven. Słuchanie, gadanie, słuchanie. Nagle widzę, że dzwoni Pani Agnieszka. Esmesuję, że nie mogę, bo spotkanie. Ona czy dam radę być wcześniej, bo się im poprzesuwało. Ja na to, że nie a nawet jest ryzyk, że trochę później. Za jakąś godzinę dostaję info, że nic z tego bo zaczyna się deszcz szykować. Proponują, że może w sobotę. Mogę podjechać z rodziną. Kurna fajny pomysł, może by się udało parę fajnych fotek prywatnych strzelić. Jednak od razu z pamięci leci przypomnienie, że wyjeżdżamy na imprezę. Ustawiamy się na poniedziałek. Układam tak dzień, żeby się móc wyrwać.

Jest poniedziałek. Wrześniowy, słoneczny, ciepły. Jadę do roboty na casual’a. Na umówioną godzinę poruszam się lekko szybko, bo przeciągnęło się spotkanie. Szukam miejsca gdzie to ma być, bo pierwszy raz tam będę (a mieszkam we Wrocku już trochę czasu). Idę szukam, telefon dzwoni. Pada pytanie, czy ja to ten pan w niebieskiej koszuli. Tak to ja. To proszę do tyłu spojrzeć, ja tu macham.

Przychodzę na miejsce. Poznaję się z Panią Anią (stylistką) i Panem Bartkiem (fotografem). Dostaję ciuchy. Sweter od razu wpada mi oko. Zajefany, chcę taki. Spodnie w porządku. Koszula prawie fajnie. No i rower. Prawdziwy felt. Przynaję bez bicia, że bym nie kupił. Wygląda fajnie, ale jeździ tak sobie. No chyba, że w wersji bardziej wypasionej, ale to wolę jakiegoś holendra albo dobre MTB.

No, ale jak był? Przerąbane ;) Ludzie, takie pozowanie, to kurcze ciężka fizyczna robota. Forograf mówi, ty stajesz. Fotograf cyka. Znowu polecenie, zmiana pozycji. Foto. Polecenie. Zmiana pozycji. Foto. Styliska robi poprawkę. Foto. Polecenie. Zmiana pozycji. Foto. Polecenie. Zmiana pozycji.Foto. Polecenie. Zmiana pozycji. Poprawka. Foto. Polecenie. Zmiana pozycji. Foto. Poprawka. Polecenie. Zmiana pozycji …

Najgorzej było, gdy robiono mi foto a światło słoneczne waliło po oczach. Łzy produkowały się same. Oczy bolały. Ale powiedziałem sobie, że dam radę. No i … dałem.

Podsumowując. To kurna ciężka robota. Co niektórzy mają potem trochę szczęścia i grzeją się w świetle lamp błyskowych. Przez jakiś czas.  Ale tylko niektórzy. Chyba wolę moją robotę. Nawet jeżeli korektor zrobił ze mnie „dyrektora ds. bankowości ekonomicznej” ;) A proponowałem, żeby w pozycji zawód napisać dyrektor, po prostu dyrektor. Ale modelem byłem …

06prev rower 300x150 Modelem byłem

P.S.

A sweter kupiłem ;) Jest mój.

Podziel się z innymi:
  • wykop Modelem byłem
  • delicious Modelem byłem
  • digg Modelem byłem
  •  Modelem byłem
  • facebook Modelem byłem
  • googlebookmark Modelem byłem
  • myshare Modelem byłem
  • stumbleupon Modelem byłem
  • technorati Modelem byłem

4 thoughts on “Modelem byłem

  1. Zdjęcia jak zdjęcia – jednym się będą podobać, inni powiedzą np. „ee… model fajny, ale ta stylizacja…”.
    Ja powiem: podziwiam za odwagę. Warto było. I tak trzymać :)

  2. @ Alamapieska
    Traktuję to jako ciekawe doświadczenie i przygodę. Nie mnie już oceniać efekt :)

  3. Przepraszam, bo się należy jak 150….
    Swoją drogą to nie wiedziałem, że takie procesy decyzyjne skomplikowane zachodziły :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *